Plusy i minusy mokrej karmy

Pies patrzący w górę

Zarówno psy, jak i koty potrzebują na co dzień, bogatego w składniki odżywcze, sycącego posiłku. Z reguły właściciele czworonogów serwują swoim podopiecznym karmę suchą, często ze względów ekonomicznych, ale równie często kierując się  własną wygodą. Dziś chciałbym skupić się na drugim rodzaju karmy – jej mokrej odmianie i przybliżyć wam część plusów i minusów jej stosowania.

Karma mokra jest nieco mniej popularna od swojego suchego odpowiednika, zapewne z powodu nieco utrudnionego serwowania porcji naszym podopiecznym. W przypadku karmy suchej wystarczy nasypać do miski odpowiednią ilość chrupek, tu zaś jest to bardziej angażujące dla właściciela czworonoga – mokrą karmę trzeba najpierw wydobyć z opakowania, co nie zawsze jest takim prostym i „czystym” zadaniem (zwłaszcza jeżeli karma dostarczana jest w foliowych saszetkach, a nie puszkach) i odmierzyć odpowiednią jej ilość. Również podczas spożywania mokrej wersji karmy, psiak czy kociak może narobić większego bałaganu, niż gdy zajada się karmą suchą.

Szary kot o proszącym spojrzeniu

Kolejna rzecz, na którą należy zwrócić uwagę, decydując się na karmę mokrą to świadomość, że deklarowana przez producenta procentowa zawartość mięsa w karmie, uwzględnia też wodę, która stanowi zwykle około 75-80% samej karmy. Przy analizie składu należy więc zastosować pewne przeliczniki, by dojść do tego, ile tak właściwie dostarczymy naszym pupilom potrzebnego im białka zwierzęcego. Czy mokra strawa to  najlepsza karma dla psa? To zależy od samej karmy i jej składu. W przypadku kotów za karmą mokrą przemawia dodatkowy argument. Koty z natury piją mało, gdyż ewolucyjnie jako drapieżniki, przystosowane są do przyswajania płynu wraz z mięsem upolowanej ofiary. Właściciele kotów, żywiąc je karmą suchą, bardzo często mają problem z niedoborem wody u swoich podopiecznych i dosłownie „stają na głowie” by zachęcić swoje futrzaki do częstszego spożywania płynów. Eksperymenty z rodzajem miski, jej umiejscowieniem, czy przemycaniem wody pod postacią „kociej zupy” – tego wszystkiego można by z powodzeniem uniknąć, serwując kotu karmę mokrą. Często ilość płynu, jaką kot przyjmie podczas takiego posiłku, eliminuje całkowicie potrzebę późniejszych wizyt przy wodopoju.

Więcej o kolejnych plusach i minusach karm mokrych i suchych już niebawem.